Polacy zorientowali się na kogo płacą? "Prawda ma to do siebie, że wychodzi na jaw"
Wśród poruszonych wątków była m.in. nagła wolta polityków PiS w stosunku do prezydenta Zełenskiego po kolejnych przypadkach gloryfikacji OUN-UPA na Ukrainie, które stały się tak ewidentne, że napisały o nich nawet media głównego nurtu w Polsce. Prowadzący Piotr Szlachtowicz zauważył, że także polskie społeczeństwo zaczęło się w tym zakresie orientować i być może dostrzegać to, co od dawna widzieli dziennikarze, czy politycy zajmujący się bliżej tematem – tworzenie współczesnej Ukrainy na tożsamości banderowskiej. Rozmówcy na kanale "Do Rzeczy" zastanawiali się, jakie są powody nagłej zmiany linii PiS, a także, czy także Donald Tusk dostrzegł, że wielu Polaków, którzy wcześniej nie interesowali się Ukrainą, uzmysławia sobie, kogo finansują.
Fritz: Jak Polska może opłacać inne państwo?
Szlachtowicz nadmienił, że inicjatywa prezydenta Nawrockiego, żeby odebrać prezydentowi Zełenskiemu Order Orła Białego stanowić będzie ewentualny gest symboliczny, ale pytanie jest, czy klasa polityczna zdecyduje, że Polacy przestaną płacić na Ukrainę.
Zdaniem Fritza "prędzej czy później musi do tego dojść", chociażby z uwagi na dramatyczną sytuację finansową Polski. – Jak Polska może opłacać inne, sąsiednie państwo? – zauważył. Ponadto, w ocenie posła Ukraina jest zorientowana na Banderę i UPA nie jest państwem Polsce przyjaznym. – Doktryna Dmytro Doncowa, doktryna Bandery były przecież antypolskie par excellence [...] Jeżeli honoruje się takie coś na Ukrainie i to państwowo, to jest to już bardzo daleko – dodał, przypominając, że Korona ostrzegała o tym od dawna.
– Przecież praktycznie wszystkie ukraińskie miasta są upstrzone pomnikami, ulicami, szkołami Bandery. – Mało tego, polscy przywódcy – tak to nazwijmy – w tym na szczęście były już prezydent Andrzej Duda przylatywał do Kijowa i składał wieńce przed Ścianą Pamięci Poległych za Ukrainę, którzy polegli w wojnie z Rosją, ale tam są też emblematy UPA – powiedział poseł.
Banderyzm na Ukrainie dostrzeżony w mainstreamie? "Prawda wychodzi na jaw"
Fritz zasygnalizował dwa elementy, które jego zdaniem powodują nagłą zmianę w postawie PiS. Pierwszy to w jego ocenie sytuacja międzynarodowa i kolejne sygnały, że wojna może zmierzać ku końcowi, w tym chęć Unii Europejskiej normalizacji stosunków z Rosją, by ponownie mieć dostęp do tamtejszej ropy naftowej i gazu ziemnego. Drugi wiąże się z sytuacją polityczną w Polsce, w tym trwającą dekompozycją PiS-u. Zdaniem Fritza ostatecznie frakcja Mateusza Morawieckiego odejdzie z partii Jarosława Kaczyńskiego i być może zbliży się nawet do obecnego obozu władzy – o ile ze stanowiska premiera odszedłby Donald Tusk.
Zdaniem Fritza prawdopodobnie Tusk także widzi, jak zmieniły się nastroje społeczne w Polsce wobec finansowania Ukrainy i, że Polacy w znaczącej części nie godzą się na zakłamywanie prawdy historycznej.– [...] Tusk może dążyć do wcześniejszych wyborów. One mogłyby się odbyć na wiosnę. PiS znajduje się w kryzysie i KO może chcieć ten timing wykorzystać – ocenił.
– Co do prawdy historycznej – tak, ona ma to do siebie, że wychodzi na jaw. Prędzej czy później ona wyjdzie na jaw – powiedział parlamentarzysta formacji Grzegorza Brauna. Jak dodał, w tej chwili wygląda na to, że rzeczywiście przełamała się ta bariera ukrywania przez władze kwestii dotyczących banderyzmu na Ukrainie.
Zachęcamy do obejrzenia całego wywiadu z posłem Romanem Fritzem na kanale "Do Rzeczy.